Jak budować relację z uczniami między sezonami, kiedy nie masz nowej oferty do sprzedania

Nie zawsze masz nową ofertę, warsztat albo nabór. I dobrze. Relacja z uczniami nie powinna istnieć tylko wtedy, kiedy jest co sprzedać.

Między sezonami wiele nauczycielek milknie, bo nie chce pisać bez powodu. Potem wraca z komunikatem sprzedażowym i czuje, że musi od razu przekonać odbiorców. To napięcie bierze się z braku spokojnej obecności pomiędzy ofertami.

Nie chodzi o produkowanie treści dla algorytmu. Chodzi o sygnał: jestem, widzę Wasz rytm, pamiętam, z czym przychodzicie, potrafię nazwać coś, co jest dla Was użyteczne.

Relacja rośnie w małych kontaktach

Może to być krótki newsletter, wiadomość po cyklu zajęć, post z odpowiedzią na częste pytanie, przypomnienie o oddechu w podróży albo mała refleksja po sezonie. Nie musi być wielkie. Musi być prawdziwe i konkretne.

Najlepsze treści między sezonami wynikają z obserwacji: co ludzie mówią po zajęciach, z czym wracają, czego się obawiają, co im pomaga. Wtedy komunikacja nie brzmi jak marketingowa dekoracja.

  • Pisz o realnych sytuacjach z sali, bez ujawniania prywatności.
  • Dawaj małe narzędzia, nie wielkie wykłady.
  • Pokazuj rytm studia także wtedy, gdy nie sprzedajesz.
  • Zbieraj pytania, które mogą stać się jesiennymi tematami.

Sprzedaż później jest łatwiejsza

Jeśli przez kilka tygodni byłaś obecna z sensem, wrześniowe zaproszenie nie wpada znikąd. Jest naturalnym ciągiem relacji. Osoba, która czytała Twoje wiadomości, już wie, jak myślisz i jak prowadzisz.

Budowanie relacji z uczniami jogi między sezonami

To nie jest trik. To uczciwszy sposób prowadzenia komunikacji: nie pojawiasz się tylko po zapis.

Przykład z pracy studia

Studio w lipcu nie ma naboru, ale wysyła co dwa tygodnie krótką wiadomość: jedno pytanie do ciała, jedną obserwację z praktyki i jeden link do starszego artykułu. W sierpniu, gdy pojawia się grafik, odbiorcy nie mają wrażenia, że ktoś nagle przypomniał sobie o ich portfelu.

Co możesz zrobić bez przebudowywania wszystkiego

Najlepiej zacząć od małego elementu, który wraca najczęściej. Jednego komunikatu. Jednego miejsca w systemie zapisów. Jednej odpowiedzi, którą powtarzasz w wiadomościach. Wtedy zmiana nie staje się kolejnym projektem, który ma Cię obciążyć, tylko porządkuje fragment codziennej pracy.

  • Zaplanuj trzy lekkie kontakty bez sprzedaży.
  • W każdym daj jedną rzecz do praktyki albo przemyślenia.
  • Dodaj jeden link do starszego wpisu.
  • Nie kończ każdej wiadomości ofertą.

Po dwóch tygodniach sprawdź nie tylko liczby, ale też napięcie w ciele i w organizacji. Czy mniej tłumaczysz? Czy mniej dopowiadasz w wiadomościach prywatnych? Czy uczestnicy szybciej rozumieją, co mają zrobić? W jogowym biznesie dobra organizacja często daje bardzo fizyczny efekt: mniej ścisku w brzuchu przed zajęciami, mniej odruchowego sprawdzania telefonu, więcej miejsca na prowadzenie.

Przy tej pracy przyda się tekst Newsletter w jogowym biznesie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Cię zainteresować