Kiedy uczestniczka mówi: ja się nie nadaję do jogi

„Ja się nie nadaję do jogi” rzadko jest prawdą o ciele.

Częściej jest wspomnieniem. Z lekcji WF-u. Z porównywania się. Z obrazków idealnych praktyk. Z poczucia, że gdzieś trzeba wejść już gotową, ładnie ułożoną, spokojną i wystarczająco elastyczną.

Jeśli Twoja komunikacja tego nie rozbraja, wiele osób nawet nie spróbuje. Nie dlatego, że nie chcą. Dlatego, że nie chcą znowu poczuć się nie na miejscu.

Mów więc konkretnie: możesz przyjść bez doświadczenia. Możesz nie znać pozycji. Możesz odpoczywać. Możesz mieć ciało, które dziś nie współpracuje idealnie.

To nie jest obniżanie poziomu. To otwieranie drzwi ludziom, którzy być może bardzo potrzebują praktyki, ale nie wiedzą, czy mają prawo wejść.

Jeśli chcesz pogłębić temat startu praktyki, możesz wrócić też do tekstu o szukaniu spokoju w codziennej praktyce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Cię zainteresować