Są kobiety, które nie potrzebują kolejnego planu naprawy siebie.
One już mają listy, kalendarze, zadania, obowiązki, cudze emocje i własne ciało przesuwane na koniec kolejki. Jeśli mówisz do nich językiem „zrób coś dla siebie”, to może nie wystarczyć.
Bo one już wiedzą, że powinny odpocząć. Problem w tym, że odpoczynek też potrafi brzmieć jak zadanie do odhaczenia.
Komunikacja takiej oferty musi być bardziej czuła i bardziej konkretna. Nie: zadbaj o siebie. Raczej: przyjdź, jeśli Twoje ciało od dawna działa na rezerwie i potrzebujesz miejsca, gdzie nie musisz niczego udowadniać.
To jest język, który nie lukruje kobiecego zmęczenia. On je widzi. I właśnie dlatego może działać.