Ciało nie jest projektem do naprawy w trzy tygodnie.
A jednak w komunikacji wellness łatwo wpaść w ton: usuń ból, odblokuj biodra, napraw kręgosłup, uwolnij wszystko. Brzmi mocno, ale bywa niebezpiecznie obiecujące.
Można mówić inaczej. Można powiedzieć: będziemy szukać większej przestrzeni w ciele. Będziemy obserwować napięcie. Będziemy pracować z wariantami. Nie wszystko musi się zmienić od razu.
To nie odbiera ofercie mocy. Wręcz przeciwnie. Pokazuje, że nie sprzedajesz cudów. Sprzedajesz proces, obecność i mądre prowadzenie.
Na polskim rynku jest coraz więcej osób świadomych ciała. One nie potrzebują wielkich haseł. Potrzebują nauczycielki, która nie zrobi z ich ograniczeń problemu marketingowego.
Warto wrócić też do tekstu o hiperelastyczności w jodze, bo dobrze pokazuje, że ciało potrzebuje uważności, nie presji.